Pan Zuo puka do drzwi.

wtorek, 1.maja.2007, 16:38
Zapanowała między nimi chwila milczenia, dla ludzi, którzy rozumieją się bez słów. Night schował dłoń z powrotem w kieszeń spodni i objął ją ramieniem.
- Chodźmy na te poszukiwania miasta. Chcę wygodne łóżko.- ziewnął.
- A ty tylko o jednym. - zachiochotała i obieła go ramienien w pasie.
- Nie mam na myślo brykania xD.- pstryknął palcem w jej czółko.
- Wiem. -zasmiała się i połaskotała go po żabrach.
- Macie tu lepsiejsie jedzenie, niż te wafelki?- spytał drapiąc się po głowie. Zęby go zaczęły boleć od tego nadmiaru słodyczy.
- O wiele lepsze. - przytakneła z entuzjazmem. - Jak tylko dojdziemy do miasta, a później pojedziemy do mnie do domu nakarmie cie pożądnie.
Gdy mówiła o tym mięscie, do ich uszu doszły jakieś inne dźwięki. Miasta. Chłopak się zdziwił nieco. Wszak nie na codzie słyszał warczenie samochodu i tym podobne. Głowa go rozbolała.
- Co jest, Night? - spytała z lekka zaniepokojona dziewczyna.
- Nie... nic.- uśmiechnął się lekko.- Dziwnie tylko się czuję.
- Ano przeciez ty nigdy nie byleś w mieście! zapomnia łam uprzedzić, że jest tu strasznie głośno.
- Zauważyłem.- uśmiechnął się mało przekonująco. Poniekąd czuł się jak jakieś dzikie zwierze wpuszczone do domu, albo czegoś.- Jakby co, to mnie ratuj.
- Jasne. - zacisneła palce na jego dłoni i uścisnęła pocieszająco.
Po chwili cała trójka, weszła dziarskim krokiem do owego 'miasta'. Jednakże było ono inne, niż pamiętała Momoko. Jakby zmienione, cofnięte o kilka lat wstecz. Ludzie inaczej byli ubrani, niż obowiązywała moda współczesna do wieku dziewczyn. Raczej był to okres XIX wieku.
- Co do kurwy nedzy? - spytała cicho Momoko patrząc zdziwiona na doroszkę, która przejechała tuz przed nimi.
- To chyba ja powinienem zapytać, nie?- brew chłopa uniosła się lekko do góry.- To nie tak miało być, prawda?
- Wcale nie tak.. - w jej oczach zebrały się łzy. - Nic nie rozumiem..
- Momoko.... spokojnie.- Night chwycił ja lekko za ramiona.- Pomyślmy co tu mogło się przydarzyć. Ci ludzie nie wyglądają normalnie.
Faktycznie, nie wyglądali normalnie. Nie uśmiechali się, ich oczy były jakby puste.
- Boje sie. - powiedziała cicho przytulajac się do niego.
- nic ci się przy mnie nie stanie.- przycisnął ją mocniej do siebie i zaczął powoli iśc przed siebie.
- A gdzie Aisha?! - Momoko przeraziła sie nie na żarty. - A jak coś jej się stało?
- Na pewno nic jej nie jest.- Night uskoczył przed jakimś barczystym mężczyzną we fraku, który nawet nie raczył go ominąć.- Chodź... może jest tu ktoś normalny.- pociągnął ją lekko za sobą i zaczął brnąć przez ten dziwny tłum.

Międzyczasie w starym zamku, który ulokowany był w oporzednim miejscu zamieszkania Aishy i Momoko, rozchodziła się cicha muzyka. Fortepianu. Ktoś musiał grać. W sali, w której znajdował się owy instrument, tańczyła czarnowłosa dziewczyna. Lekko się obracała raczej. Przystanęła i spojrzała na drzwi, w których pojawił się jakiś starzec. Podszedł do okna i dał jej znak, żeby zrobiła to samo.
- Spójrz moje dziecko...- zaczął schrypniętym głosem.- Twoja siostra powraca.
Czarnowłosa przykleiła się do szyby spoglądając we wskazanym miejscu. Zamek znajdował się na wzgórzu, przez co miał on widok na wszystko. Wyglądała na zaskoczoną.
- Jak sądzisz, powinniśmy ją do nas zaprosić?- spytał spoglądając na dziewczynę.
- Naprawdę?- spojrzała na niego podekscytowana.
- Naprawdę. Wyślijmy do niej odpowiednie zaproszenie.- uśmiechnął się i pogładził policzek dziewczęcia.- Zobaczysz Lilith, będziesz ją miała tylko dla siebie... znów będziecie jednym...

Night rozejrzał się zrezygnowany.
- Masz wogóle jakąś orientację, gdzie możemy być?
- Zupełnie żadnej. To nie moja epoka. usiadła zrezygnowana na murku fontanny na środku duzego placu.
- Też sobie ztego zdałem sprawę... bardziej przypomina naszą?- rozejrzał się wokół siebie.
- To chyba dziewietnasty wiek... Nie ma tu rycerzy, ale lordowie i inna arystokracja jeszcze była...
- Czyli mam czuć się jak ryba w wodzie?- kucnął przed nią i przeczesał nerwowo włosy. Znowu bolała go ręką, jednakże uśmiechnął się do niej rozbrajająco.
- Nie mam pojęcia... - przyznała szczerze i ze strachem spojrzała na ludzi z pustymi oczami.
- Ej, wszystko będzie dobrze.- pogładził jej policzek.- Tak długo jak jesteśmy razem, nie masz się czego bać.- chwycił ją tym razem za dłoń i mocniej uścisnął.
- Night... Mam jakies dziwne przeczucie, że stanie się cos złego. - powiedziała cicho przyciagając go do siebie i przytuliła się do niego.
- Najgorszą rzeczą jaką możemy teraz robić, to myślećczarno jak ty teraz.
- Nie mysle o tym spacjalnie. - zacisnęła palce na jego czarnej koszulce.
- Wiem, ale staraj się tak nie myśleć, okej?- uśmiechnął się lekko. Po chwili jego uwagę przykuł stukot końskich kopyt. Obejrzał się za siebie. Omal co się nie przerwócił, widząc konną altyrelię. Za nią jechał bogato zdobiony powóz.
- Łoż... Normalnie cudo! - krzyknął Light.
- Jak ten coś wypali, to normalnie padne.- Night spojrzał na niego spod przymróżonych oczu. Jednakże te spojrzenie przeniósł na powóz, który stanął przed nimi. Jakiś giermek zeskoczył z kozła i otworzył drzwiczki, po czym wykonał zapraszającyy hest w stronę środka, patrząc uważnie na Momoko.
- Że słucham? - spojrzała na chłopaka jak na wariata i mocniej sie chwyciła Nighta.
Blondyn wstał, zasłaniając tym samym dziewcze.
- Wara od niej.- warknął jakby ostrzegawczo.
- Księżczniczka Amara jest proszona o powrót do domu.- tamten zignorował go całkowicie i skłonił się nisko.
- Nie ma tu takiej. - powiedziała odwracajac głowę.
- Myli się panienka.- znowu się skłonił i wolnym krokiem zaczął iść w jej kierunku. Gdy Night stanał mu na drodze, po prostu przeszedł przez niego jak przez powietrze.- Wzywają panienke.- uśmiechnął się ciepło.
- Ale ja nigdzie nie ide. - powiedziała uparcie.
- Przewidziano i takie okoliczności.- znowu obdarzył ją łagodnym uśmiechem i chwycił delikatnie jej dłoń.- Chodźmy.
- Puszczaj. - powiedziała wyrywajac rekę.
- Panienki ojcec i siostra panienkę chcą widzieć.
- Ja mam brata a nie siostre. Musieliscie mnie z kims pomylic. - dziewczyna stawiała czynny opór.
- Czyżby? Jednak się panienka myli. Jeżeli będzie panienka stawiać dalszy opór, będę zmusozny zabrać do domu panienkę siłą.
- Co to niby ma znaczyć! - prychnęła zła i podeszł a do Nighta i złapała sie go mocno. - Nigdzie mnie nie zabierzecie.
- Wedle życzenia.- ponownie się skłonił, i zaklaskał w dłonie. Po chwili koło niego stanęło dwóch barczystych mężczyzn. Znowu przeszli przez Nighta, nawet go odepchneli, po czym każdy chwycił Momoko za ramię i pociągnał lekko.
- Zostawicie ją!- chłopak miał już jednego z nich walnąć, gdy najprościej na świecie przeleciał przez niego, lądując na ziemi.
- Night! - Krzykneła szarpiaca się dziewczyna. - Puszczajcie w tej chwili! Ja nie chce!
- Puście ją, do cholery!- gdy chciał ją chwycił, również złapał tylko powietrze.- Co jest?
- Ja... Ja nie wiem... - jekneła płacząc i spojrzała na niego z bólem i przerażeniem.
- Momoko, trzymaj się.- zaczął iść koło niej, ndala prubując ją złapać.- Ja po ciebie przyjdę, zobaczysz.- zagrodził im wejście do powozu.- Musimy zobaczyć swoje wnuki, nie?
- Night! - Momomo wyciagneła ku niemu rece i chciała chwycic jego twarz, ale nie mogła.
- Kocham cię, skarbie.- uśmiechnął się łagodnie,- Ani się nie obejrzysz, a już będziemy razem.
- Znowu mi cię zabierają! Ja nie chce! - wyciągała ku niemu rece.
- Dasz radę.- oparł się już o zamknięte drzwi.- Wierzę w ciebie. Niebawem do ciebie dołączę, zobaczysz.- o dziwo, udało mu się ją dotknąć. Chwycił jej twarz w obydwie dłonie i pocałował. W pocałunku tym zawarte były jego wszystkie uczucia, jakie się wnim kotłowały. Omal się nie przewrócił, gdy znowu mu 'zniknęła'.
- Kocham cię... najmocniej na świecie.- łzy złości i smutku jemu płyneły po twarzy.- Słyszysz? Nie pozowlę, żeby coś ci się stało.- zaczął biec, gdy powóz ruszył.- Kocham cię, Momoko!
- Night! Night! - wołała go i wychyliła sie przez okienko powozu, lecz brutalnie wciagnieto ja do środka i chłopak już nie zobaczył swojej ukochanej.
Klęczał na ziemi, gdyż biegnąc upadł xD. Jeog oczy stawały się podbne do mieszkańców miasta. Puste. Jednakże po chwili otrząsnął się ztego amoku.
- Kuso!- zaklnął pod nosem i zaczął się nerwowo rozglądać. Spojrzał jeszcze za dorożke, jakby chcąc zapamiętać w którą stronę jechała.- Idę po ciebie, Momoko.- znowu się rozglądał za koniem : o/
- Night! - usłyszał krzylk Lighta i zobaczył szatyna na koniu prowadzącego za uzdę wolnego konia.
- Jednak umiesz być pomocny.- wyszczerzył się lekko, ale zaraz owy uśmieszek spełzł mu z twarzy i wskoczył na wierzchowca.- Dzięki...- dźgnął zwierze łydkami w boki i popedził je.
- Czekaj! jade z toba. - Light dogonił młodszego chłopaka.
- W grupie raźniej, co nie?- mruknął cicho do siebie i jeszcze bardziej popędził konia. Coś czuł, że teraz lepiej z czasem nie igrać.
- Moze tam bedzie tez Aisha. - powiedział Light, a jego koń pedził łeb w łeb z wierzchowcem blondyna.
- Może....- potwierdził te słowa również skinieniem głowu.

Tymczasem w zamku, do którego już dotarła Momoko:
Dziewczyna została również siłą, wprwadzona do bawialni, w której stał fortepian. W klawisze uderzały niewidzialne palce, wszak nikog nie było widać na stołku. Było już późno,w każdym razie były zaświecone świece. Aisha, a raczej Lilith czytała książkę przy stoliku z zastawą herbaciana. Przy oknie natomiast stał starzec.
- Witaj...- odwrócił się lekko w stronę Momoko.
- Ai-chan... Co ty tu robisz? - spojrzała na przyjaciółkę dziewczyna i oczy zaszły jej smutkiem. - Nie jesteś Aishą! Gdzie trzymacie Aishe?! - wrzasneła dziewczyna i ze słoscia spojrzała na starca.
- Masz rację, to nie jest Aisha... Lilith, przywitaj się z siostrą.- czarnowłosa dziewczyna dopiero teraz podniosła głowę znad książki. Oczy miała czerwone, nie błękitne, jednakże twarz była taka jak u blondynki.
Odłożyła książkę na stolik i z przesłodkim uśmiechem, wręcz podbiegła do Momoko.
- Dzień dobry, siostrzyczko.- chwyciła ją za dłonie i lekko się okręciła.
- Zostaw mnie! Nawet mnie nie dotykaj! - wyrwała sie jej i odsuneła jak tylko mogła najdalej.
- Nee...- zmarszczyła jakby w smutku brwi.- Tato, siostrzyczka mnie nie kocha.- odwróciła się do starca i lekkim krokiem podeszła do niego, po czym schowała twarz w jego dłoniach.- Miało być pięknie, obiecałeś... miałyśmy być jednym, kiedy ona mnie nie kocha.
- Uspokój się, moje dziecko.- pogładził ją lekko po policzku.- Jeszcze zobaczysz, że za tobą w ogień skoczy.
- Za nikim nie bedę w ogień skakać! Ja chce moją Aishe i oddajcie mi Nighta! - Momoko podbiegła do drzwi i zaczęła w nie walic pięściami, a po policzkach popłyneły jej łzy.
Szatynka dygnęła lekko i znowu do niej podbiegła. Pociągnęła ją lekko za rękę.
- Chodź się pobawić, siostrzyczko.- uśmiechnęła się i uwiesiła się jej na ramieniu.- Zobaczysz, że ze mną będzie o wiele lepiej.
- Nie dotykaj... - wyjąkła na wpół błagalnie na wtpół z odrrazą.
- Nee-chan? Co ci, nee-chan?- spytał spokojnym, dziwnie znajomym głosem.
- Odejdź! Nie jesteś Aishą chociaż wyglądasz jak ona! - wyjakła Momoko i skuliła sie w sobie. zasłoniła dłońmi uszy. - Odejdź...
- Jestem, będę nią jeśli zechcesz?- spojrzała na nią czule.- Ale pobawmy się! Dawno nie miałam się z kim bawić.
- Nie będę sie z tobą bawić! - krzykneła na nią i jeszcze mocnej przycisnęła dłonie do uszu.
- Nee-chan!- jej głos był pesączony gniewem. Jej włosy lekko się uniosły, a oczy rzucały gromy,
- Uspokój się, Lilith!- starzec obejrzał się na nie.- Daj jej czas, żeby się przyzwyczaiła. Nacieszysz się nią jeszcze, gdy staniecie się jednym.
- Tato...- Lilith spojrzała na niego z nieukrywaną wdzięcznością.- Chcesz zatańczyć?- spojrzała na Momoko, i okręciwszy się kilka razy, dobrnęła do fortepianu. Jej palce szybkp przebiegły po klawiszach.- Zatańcz nee-chan!
- Nie jestem twoja nee-chan! - wrzasneła Momoko i odepchnęła od siebie dziewczynę, która chciała rzucić jej się na szyję.
- W takim razie kim jestes?- przykucneła przy ziemi i spojrzała na nią pytająco.- Kim dla mnie jesteś?
- NIkim. Nazywam się Momoko i nie mam pojecia co tu robie...
- Tkwi wtobie anioł, który musi zostać przebudzony tak jak i w niej. - starzec, przyjmijmy, że na imię było mu Oktawius, tym razem zabrał głos.- Amara i Lilith niegdyś były jednym... nadszedł czas, by czasy się powtórzyły.
- Wiem kim są Amara i Lilith! Ale ich nie ma! Zabiły się nawzejem! - krzyknęła Momoko na starca.
- Głupia.... będą się tak długo odradzać, aż jedna nie zwycięzy.- zaśmiał się
- Wiec ja sie poddaje! - warkneła.
- Czyli zginiesz.
- Nie chcę, zeby nee-chan umierała.- Lilith podniosła się energicznie.- Jeżeli ona się poddaje to ja też.
- Nie czas i miejsce na santymenty.- Oktawius odepchnął od siebie, mało delikeatnie, dziewczynę.- Jesteście tu po to, aby zrealizować moje marzenie. Nie obchodzi mnie to, co macie do powiedzenia. Zrozumiano?
- A ty to niby kto? - warknęła na niego rozzłoszczona do granic wytrzymałości Momoko.
- Pytasz się kto.- zaśmiał się cicho.- Wasz... stwórca.- rozłorzył ręce na boki.- Ojciec, jak wolisz.- podszedł do niej. Mimo, że był stary, nadal przewyższał ją wzrostem. Dotknął jej policzek, zimną dłonią.
- Mój prawdziwy ojciec jest człowiekiem miłym i czułym, a ty na pewno nie pasujesz do tego opisu. - odtraciła jego rekę.
- Czyste złudzenie i mistyfikacja.- przyjżał się uważniej jej twarzy.- Jesteś piękna. Intligentna, sprytna. Powściągliwa i nieufna. Ideał.- znowu wyciągnął dłoń w jej kierunku.
- Tato?- Lilith spojtrzała na niego z pewnym powątpieniem.
- Urusai!- warknął i znowu spojrzał łagodnie na Momoko.- Doskonała.- szepnął z pasją.
- To chore! I zboczone! - warknęła na niego i odepchnęła go z całej siły. Mężczyzna mimo wszystko nie był az taki stary.
- To chore! I zboczone! - warknęła na niego i odepchnęła go z całej siły. Mężczyzna mimo wszystko nie był az taki stary ani słaby, bo nie odepchneła go daleko i znow chwycił jej policzek. - Łapy precz...
- Nic ci nie zrobię... nie masz się czego bać.- uśmiechnął isę. Uśmiech ten był obsesyjny. Lilith podeszła do niego i przytuliła się do jego ramieniua.
- Mogę się już pobawić z nee-chan?- spytała cicho. Rozłościła go tym. Sam się nie spodziewał, że gdy ją zobaczy, będzie chciał ją mięc tylko dla siebie. Znowu odepchnął ją, a gdy się przybliżyła, spoliczkował.- Zostaw nas.- spojrzał na Lilith jakby z odrazą. W jego oczach wydawała się czymś brudnym w porównaniu z Amamrą, tudzież Momoko.- Zajmi się lepiej nieproszonymi gośćmi, a nie tylko zawadzasz.
- H... hai...- dotknąwszy zaczerwienionego polika, z wyrazem nienawiści w oczach, rozpłynęła się w powietrzu, aby po chwili znaleźć się na wysokich schodach w holu.
- Jak możesz tak traktować jak twierdzisz - własna córkę? - spojrzała na mężczynę z odrazą i poprawiła spadające ramiaczko bluzeczki.
- Jest niczym w porównaniu do ciebie, jak teraz patrzę.- wzruszył ramionami i się od niej odsunął.- Dziecinna, jeszcze niedojrzała. Zbyt nadpobudliwa i uciążliwa.
- Cieci kocha sie bez zwzględy na to jakie są. - wytkneła go oskarzycielsko palcem. - A ona cie kocha nie ważne jak bardzo bedziesz ja bił. Nie znam was, ale od razu widać, że ona kocha cie ponad wszystko choc tego zupełnie nie rozumiem...\
- Obsesja.- poprawił uwzględniając tym samym swą obsesją nad jej osobą.- Napijesz się czegoś?
- Cykuty? Z chęcią. - nie dało się nie słyszesarkazmu w jej głosie. - O jakich nieproszonych gosciach pan mówił? - spytała siadajac w fotelu przy kominku przerzucając nogi przez jedną porecz, a plecy opierajac o druga.
- O tych, którzy się tu pchają na siłę.- pstryknął palcem, a ogień w kominku buchnął.- Tych, którzy się tu śpieszą, na ratunek bodajże.- uśmiechnął się pod nosem, bawiąc się kieszonkowym zegarkiem.
- Night... I Light... - Momoko zapatrzyła sie w ogień. - Zrobisz im cokolwiek, a zabije cie. -spojrzała na niego z niebezpiecznym błyskiem w brązowych oczach, ktore stały się wręcz czarne od nienawisci i wściekłości sie w nich odbijajacych.
- Niby w jaki sposób? Jesteś nawet niezdolna do walki.- wywrócił oczyma..
- Nie badź taki pewien starcze. - warkneła i skrzyzowala ramiona.
- W tym świecie niczego nie można być pewnym.,- zaśmiał się.
- zdążyłam sie juz o tym przekonać. - spojrzała na niego kątem oka. - czy ty rzeczywiscie myślisz, że jestes moim ojcem? -
- Stwórcą, jednakże ojciec lepiej brzmi.- przekrzywił lekko głowę na bok i usiadł naprzeciwko niej,
- Na co się tak gapisz? - warkneła. - Nie lubie jak sie tak we mnie wpatrujesz. Czuje się jakbym była naga i nie podoba mi sie to uczucie...
- Skąd pomysł, że patrzę tak na ciebie, jakbym cię porządał? Jestes w tym momencie śmieszna.
- Ale tak jest. - spojrzała przed siebie. - Umiem wyczuć takie rzeczy i dlatego mysle, że to chore skoro jestem według ciebie twoją córką.
- Wyobrażasz sobie za dużo, moje dziecko.- spojrzał na zegarek, który zacząl głośniej tykać.- Przyszli.- znowu się zaśmiał i zatoczył przed sobą okrąg. Po chwili na ścianie pojawiła się mglista poświata, która ukazywała hol.- Czeka nas zabawa. Odpręż się.
Dziewczyna wbrew jego słowom wstała, a gdy zobaczyla na "ekranie" postać Nighta podszła do niego bliziutko i wykonała gest jakby chciała dotknąć twarzy ukochanego.
- Night... Poradzisz sobie.. Odnajdź mnie... - szeptała czule.
Oktawius spojrzał dziwnie na Momoko i zmarszczył brwi. Nie podobało mu się jej przywiązanie do tamtego człowieka...

Night rozejrzał się bacznie po pomieszczeniu. Przeszedł go niemiły dreszcz chłodu.
- Momoko?- spytał cicho, jednakże jego głos rozniósł się echem po sali, Za jednej z kolumna na szczycie schodów wyłoniła się drobna, czarnowłosa istota. Śmiała się figlarnie i przykucnęła przy ziemi.
- Pobawicie się ze mną?- spytała wesoło. Uśmiech miała słodki, acz sztuczny.
- Gdzie jest Momoko?- Night zatrzymał się w półkroku,
- Czemu wszyscy mówią tylko o niej?- obruszyła się dziewczyna.- Czy ona jest taka najważniejsza?
- Gadaj gdzie jest.- blondyn zaczynał się denerwować.
- Jak się ze mną pobawicie, to powiem.
- Ja sie nią zajme, a ty szukaj swojej dziewczyny. - powiedział Light i podeszedł pare kroków do dziewczyny schowanej w cieniu. - Ja już się z tobą pobawie.. - powiedział wyciągajac miecz.
- Wreszcie ktoś do zabawy...- Lilith aż zaklaskała w dłonie rozbawiona. Spojrzała kątem oka na biegnącego Nighta jakimś korytarzem.- Zostaiłam mu niespodziankę, wiesz?
- Poradzi sobie... - powiedział i dodał w mysli - "mam nadzieje..."
- W co chcesz sie pobawić? - powtórzył głośniej zakrecając młynka w powietrzu swoim mieczykiem.
- We wszystko.- zaśmiała się.- Ale wpierw dla mnie zatańcz. Dawno nikt nie tańczył dla mnie- zatoczyła palcem krąg na podłodze nad którą kucała. Po chwili w miejscu, w którym stał szatyn, z podłogi wyrosły ostre, na jakieś dwa metry, kolce. Zniknęły, to znowu się pojaiwłyk
Light zręcznie przeskakiwał nad kolcami zblizajac się do postaci ukrytej w cieniu.
- Jak ty pięknie tańczysz.- dziewczę znowu zaklaskało w dłonie i się roześmiało. Wstała po chwili i się okręciła.- Chcesz mieć towarzystwo? Im więcej tym lepiej, prawda?
- Dość zabawy! - warknał i nagle chwycił dziewczyne za przód sukienki. Gdy spojrzał na jej twarz pobladł. - Aisha?
- Nie...- znowu się zaśmiała i lekko szarpnęła. - Dlaczego każdy mnie znią myli?- jej głos ze słodkiego stał się gniewny.- Jedynie ojciec, wie kim ja jestem.- odsunęła się od niego na kilka kroków.- Powiem ci, kim jestem, jak się jeszcze z NAMI pobawisz, hai?
- Gdzie jest Aisha ja się pytam! Aisha! Mon cherie! - chłopak ze złoscia odwrócił sie od dziewczyny i zaczał nawoływać swoją ukochaną. - Przepraszam za wszystko! Odezwij się!
- Nie lubię gdy się mnie ignoruje.- Lilith znowu zaczęła się denerwować. Spojrzała na niego rozwścieczona.- Berserk!- krzyknęła spoglądając na szarą podłogę.- Przyjdź i zabaw mnie, Berserk!
Nastąpiła głucha cisza, którą po kilkunastu minutach przerwał głęboki, gardłowy pomruk niezadowolenia.
- Zabaw mnie, człowieku.- dziewcze rozsiadło się na jednej z poręczy.
- Nie mam zaniaru się bawić z jakąś rozpieszczona gówniarą! - warknał patrząc na nią ze złością, a jego ciemne oczy zaświeciły sie niebezpiecznie.
- Wiem.- zaśmiała się.- Dlatego też zabawisz się z moim ulubieńcem, prawda Berserk?
Znowu odpowiedział im dziwny pomruk. Po chwili sala się zatrzęsła, a kafelki podłogi zaczęły pękać. Zrobiła się w niej dziura, a zaraz po niej wyłoniły się czyjeś potężne ręce. Po chwili wylazło reszte cielska stwora.
- Berserk lubi się bawić, człowieku.- znowu się zaśmiała. Ziemia znowu się zatrząsła, przy kazdym kroku stworka.
- Oż w morde... - jęknął Light na widok potwora. W jego czasach też były potwory różne, lecz takiego jeszcze nigdy nie widział i nie wiedział na co go stać.
- Też go lubię.- znowu się zasmiała spoglądając na szpetnego olbrzyma.- Dawno się nie bawił, powiem ci gdzie jest ta dziewoja, której szukasz, jeśli go pokonasz, dobrze?
- Ty mała... - wrzasnał na nia i musiał uskoczyć, by stwór nie zmiażdżył go swoją pałką z zaostroną krawędzią niczym topur.
- Ja.- uśmiechnęła się lekko i spojrzała na swego chowanka.- Pokaz na co się stać, Berserk.- zaczęła machać nogami jak dziecko. Olbrzym znowu się zamachnął, jednakże i tym razem nie trafił. Mniejszy cel trudniejszy do złapania.
- A ciebie to bawi co? - cjhłopak spojrzał na czarnowłosą Lilith z twarzą Aishy i przyszło mu na myśl, że tak wyglądałaby ich córeczka... Aishy i jego... Lecz zaraz pożałował tych mysli, bo olbrzym rzucił nim o ścianę.
- Jak nigdy na świecie. - znowu się zaśmiała i oparła brodę o podniesione kolana. Przyglądała się usatysfakcjonowana bestii.- Berserk dawno też nie jadł, jeżeli chciałbyś wiedzieć.
- "Wcale mnie to nie pociesza." - pomyślał odskakując co raz potworowi i w miare mozliwosci raniąc go. - "Mam nadzieje, że Night lepiej sobie radzi... Aisha... Czekaj na mnie najdrozsza..."
Międzyczasie Night tyż nie miał łatwo. Nie żeby miał coś przeciwko zwierzetom, tudziez psom, ale bez przesady, żeby goniła go cała sfora stworzeń do psów nie podbnych.
- Jezusie...- jęknął przeskakując przez jakąś dziurę. Dobra, wyczynowcem to on nie był. Ale motywacji mu nie brakło na szczęście. Czując oddech jednego z kundli na swoim tyłku, jeszcze bardziej przyspieszył xD. Jego oczom ukazały się jakieś drewniane, ogromne drzwi. Uratowany był. Rzucił się do nich i szarpnął za klamkę. Zamknięte były.
- Cholera, kto to gówno wymyślił? _^_"- znowu za nią szarpnął i uskoczył. Psiska na owych drzwiach wylądowały.- Momoko?- krzyknął słysząc czyiś śmiech.
- Jesteś potworem! - wrzasnęła dziewczyna i odskoczyła od mężczyzny, gdy próbował pogładzic ją po włosach. - Nie dotykaj mnie!.
- Złość piękności szkodzi. - mruknął niezbyt zadowolony jej reakcją.- Zacznij się przyzwyczajać, odtąd tutaj jest twoje miejsce.
- Chrzań się! Moje miejsce jest przy Night`cie! - mężczyzna zapedził ją do rogu próbując ją dotknąć, lecz dziewczyna była uparta.
- On właśnie gdzieś zdycha, więc może pomyślisz o zamieszkaniu tutaj.- był to bardziej rozkaz niż pytanie.
- On sobie poradzi. - w jej oczach błysneła duma.
- Jesteś tego taka pewna? Nie mam tu byle czego.
- A on nie jest byle kim! I łapy precz. - trzepnęła mężczyzne po rece gdy chciał dotknąć jej policzka. Mężczyźnie na prawde przestawało się to podobać.
Odsunął się od niej na kilka kroków.
- A więc nie ma co czekać, moja droga.- uśmiechnął się i przeczesał dłonią włosy.- Czas na to legendarne zjednoczenie.- tym razem to on się zaśmiał. Rozłorzył ręce na boki. Ku zdziwieniu dziewczyny, z przyjemnego pokoiku, znaleźli się w czymś podobnym do lochów. Jednakże bardziej cywilizowanych jak na ten okres, w którym się znajdowali. Zaczął iść jakimś korytarzem. Momoko, mimo swej woli zaczęła iść za nim.
- Co ty sobie wyobrażasz niby co? - podeszła do niego odrobine bliżej, bo mimo wszystko to on miał coś w rodzaju świcy, a Dziewczyna bała się ciemności.
- Piękny świat z TOBĄ u boku.- uśmiechnął się i swobodnie tym razem pogładził jej policzek. Po chwili otworzył wielkie, żelazne drzwi.- Pani wjedzie -skłonił się i zrobił zapraszający gest ręką.
- Ty pierwszy. - powiedziała rozkazyjacym tonem. wrwnatrz bgyło jeszcze ciemniej niż na korytarzu.
- Ja tu stawiam warunki.- warknął nieco zirytowany i mało delikatnie wepchnął ją do środka. Po chwili wszedł za nią, i nadusił coś podobnego do pstryczka od światła xD'. Owe pomieszczenie a raczej współczesne labolatorium różniło się od wcześniejszej scerii, którą ujrzała dziewczyna. Na środku stała szklana "bańka" wypełniona jakimś niebieskim płynem, a w niej, nagusia jak pan bóg stworzył, w pozie emrionalnej, Aisha.
- Doskonale.- zacisnął palce na ramieniu Momoko.- Rozbierz się.- tym razem to on rozkazał.
- Puszczaj! - pisnęła i spojrzała zrozpaczona na Aishe w bańce. - Cos ty jej zrobił?! - spojrzała na mężczyzne z gniewem.
- Śpi.- uśmiechnął się jedną stroną ust.- Czekała na ciebie. Prawda, kochanie?- puścił Momoko i podszedł do bańki i lekko dotknął szkła.- Czas się obudzić, skarbie. Spójrz kto przyszedł.
Uśmiechnął się nadzwyczaj łagodnie, gdy powieki blondynki lekko drgnęły.
- Ty na prawde jestes potworem! - wyszeptała przerazona i odsunęła się w kierunku drzwi. Nie wiedziała czemu, ale cała sytuacja dziwnie kojarzyła jej się z jej ulubionym anime - FullMetal Alchemist.
- Jeszcze będziesz mi dziękować, za to co dla was robię. Dla ciebie i dla niej.- usatysfakcjonowany, przyglądał jak Aisha niemrawo się przeciąga. Woda, w której się znalzła, odpłynęła przez takie specjalne otworki, zalewając przy okazji podłogę. Szkło również się rozsunęło. Oktawius chwycił dziewczynę, gdy ta już miała upaść.
- Light?- szepnęła cicho, czując czyjeś ciepło.
- Spokojnie kochanie, jestem przy tobie.- powiedział dziwnie znajomym głosem. Postawił dziewczynę i okrył ją swoim płaszczem. Aisha stała przez chwilę nieruchomo, aż wreszcie otworzyła oczy. Widziała wszystko jak przez mgłę, dopiero po chwili obraz się wyostrzył.
- Momoko?- spojrzała na dziewczynę stojącą pod drzwiami. W jej oczach zebrały się łzy, które po chwili dodatkowo zmoczyły i tak już mokrą twarz Aishy. Zrobiła kilka niepzornych kroków w jej kierunku, jakby dopiero co zaczynąła się uczyć chodzić.- Momo-chan...
- Ai-chan! - dziewczyna szybciutko podbiegla do przyjaciółki i obięła ją chroniąc przed upadkiem. - Tak się co ciebie bałam Ai-chan...
- Chcę do domu...- westchnęła ciężko.- Ja już tu nie chcę być... on was skrzywdzi.- jęknęła cicho.
- On juz nic wiecej cio nie zrobi, Ai-chan.. Nie pozwolę... - pogłaskała płaczacą dziewczyne po głowie. - Cos ty jej zrobił świirze?
- Wszystko co najlepsze, prawda kochanie?- rzekł już swym normalnym głosem, na co blondynka jeszcze bardziej się skuliła.- Dość tych sentymentów. Już wystarczająco czekałem.- wzniósł obydwie dłonie do góry. Po chwili on i obydwie dziewczyny zaczynały się unosić.
- Kyaaa~! Ai-chan! - krzykneła przerazona Momoko i mocniej sie przytuliła do dziewczyny. - "Och, gdyby Night tu był! Uratował by nas." - pomyslała brazowowłosa.
Jak o nim pomyślała, tak i go zobaczyła mocującego się z tymi samimi stworami, co przedtem.
- Momoko?- spojrzał widząc jak ta przenika przez podłogę.
- Night! - wyciagnęła w jego kierunku dłoń nadal przytulajac do siebie Aishe.
- Chcecie mieć widownię?- Oktawius spojrzał na nią dziwnie.- Niech ci będzie w takim razie.- na jego niedostrzegalny znak, dziewczyna uniosła za sobą blondyna.
Momoko splotła palce z palcami chłopaka. - Uwazaj na siebie! Nie wazne co sie ze mna stanie ty masz byc cały. - powiedziała przyciagajac go bliżej.
- Chyba cię głowa boli, że pozowlę, żeby coś ci się stało.- uśmiechnął się lekko do niej i jeszcze w szczenięcy sposób pokazał język podskakującymi pod nimi, psiskom.
- Bakka... - pacneła go po głowie i mocniej przytuliła Aishe. - Nie bój się Ai-chan. Night i Light nas obronią.
- Pewnie.- chłopak spojrzał na dziewczynę, która co jakiś czas rozglądała się wokół siebie. Zaczerwieniony, oparł czoło o ramię Momoko, gdy blondynka poprawiała wiszący na sobie, płaszcz.- Damy z siebie wszystko.
- Wiem...- uśmiechnęła się do niego lekko.
- Jak dobrze, że jesteście w dobrej komitywie. -Ciesze się bardzo. - Momoko przytuliła do siebie Aishe jakby ta była dzieckiem, a Nighta złapała za rekę.
- No ja też się cieszę.- przeltywali przez kolejne pomieszczenia. Oktawius tym razem się rozejrzał i spojrzał na nadal dobrze bawiącą się Lilith.
- Już czas, moje dziecko.- uśmiechnął się znowu do niej łagodnie. Jakby całkiem niedawno, go nie irytowała jej osoba.
- Dobrze tato.- czując na sobie jego wzrok, naprościej na świecie, wzbiała się w powietrze.
- A gdzie Light? - spytała cicho Aisha.
- Tutaj, mon cherie! - Nagle obok nich pojawił się szatyn i wyciagnał ręce w kierunku dziewczyny z rozcietej brwi i wargi leciała mu krew, ale usmiechał się szeroko.
Jej oczy lekko się zaświeciły, po czym puściwszy się Momoko, wtuliła się w jego ramiona.
- Zabierz mnie do domu...
- Tak, kochanie. - Przytulił ją mocno i pocałował w czoło.
- Chyba sobie przypomniała. - usmiechneła sie MoMoko do Nighta.
- Najwidoczniej.- odwzajemnił jej uśmiech i sam ją do siebie przygarnął. Prznikali przez coraz to kolejne piętra, aż dotarli na dach zamku. Oktawius uśmiechnął się w swój obleśny sposób i lekko przystanął na dachu z Lilith u boku, która również się śmiała.
- Spójrzcie, moje drogie.- zwrócił się do Momoko i Aishy.- Zebrali się, aby przywitac swoją panią.- wskazał na zebrany tłum na dole.- Czyż to nie piękne?
- O czym on mówi? - wyszeptała Momoko zaciskajac palce na koszulce Nighta.
- Nie mam zielonego pojęcia.- mruknął i mocniej ją do siebie przycisnął.
- Ja mam...- Aisha przymknęła lekko oczy i nieco zadrżała.- On... on ubzdurał sobie, że może z nas stworzyć jednego człowieka, rozumiesz?- spojrzała na Momoko.- On próbował na innych... pokazywał mi. Ci wszyscy, z którymi walczyliście, to byli ludzie z jego nieudanych projektów...
- Mówiłam, że to świr! - Momoko wyrwała się z uscisku Nighta i wytkneła Oktawiusa palcem. - teraz wiem czemu pomyslałam o FMA! jestes alchemikiem, tak?
- Jakaś ty spostrzegawcza.- zasmiał się i znowu odepchnął od siebie, klejącą się Lilith.- Dość mam wysłuchiwania twoich żalów. To takie irytujące.- machnął ręką, po czym niepotrzebne istoty w jego przekonaniu, jakimi byli Night i Light, na sporą odległość. Na ciałach dziewczyn pojawiły się dziwne znaki, które zaczęły niemiłosiernie piec.
- Czas zacząć...
- Jeny, jeny... Gdyby Ed tu był! - Momoko jękneła z bólu wspominajac postac swojego ulubionego anime.
- Momoko...- Aisha skrzywiła się nieco, jednakże posłała jej surowe spojrzenie. Po chwili obydwie zaczęłu się do siebie zbliżać, a gdy ich ciała się ze sobą zetknęły, zaczeły się ze sobą stapiać.
- Momoko!- do uszu dziewczęcia doszedł zrozpoaczony krzyk Nighta, który nie mogąc się ruszyć, bezradnie wyciągał do niej ręce.
- Wiesz Aisha.. Lubie cie i w ogóle, ale nie chce być jednym z toba. - jeknęła dziewczyna i nie wiedziała dlaczego, ale gdy pomyslała o tym i bardzo sie na tym skupiła zaczeła sie odsuwac od dziewczyny.
- Momo-chan...- uśmiechnęła się lekko i obięła się ramionami.
- Dosyć tego! Dosyć!- Oktawius tym razem się zbliżył do nich. Zacisnął swoje dłonie, na co bezpretensjonalnie, dziewczyny po raz kolejny się do siebie zbliżyły.- Nie zniszczysz mojego planu.- wokół nich zaczęły promieniować oślepiające światło.
- Myslisz, że jesteś silniejszy od nas dwuch? =- zasmiała się Momoko i spojrzała na Aishe. - Ai-chan! Mysl intensywnie o tym by by ć tylko sobą, a uda się nam!
- Zamknij się, wstrętna wiedźmo.- zaśmiał się.- Myślisz, że to wszystko na co mnie stać? Jesteś głupia!- z dziwnych znaków na ciałach dziewczyn, zaczęła pękać skóra i płynąć ich własna krew, która zaczęła się ze sobą łączyć.- Takie marne istoty jak wy, nie mogą powstrzymać mnie od stworzenia mojego najwspanialszego dzieła.
- Tato?- Lilith spojrzała na niego dziwnie. Była jego pierwszym tworem, który wyciągnął z człowieka, czyli z Aishy. Czcił ją, jak godną wszystkiego istote, jednakże gdy plan zjednoczenia dwóch istot, przyćmił mu wizerunek demonicu.
- Milcz!- warknął w jej stronę.- Jesteś bezużyteczna! Przeszkadasz tylko!
- One są ważniejsze ode mnie?- nie przestawała jak chciał.
- W rzeczy samej.- znowu się uśmiechnął i odwrócił w stronę Momoko i Aishy.- Śmiało nie krępujcie się.
Po twarzy Momoko płyneły łzy bólu, lecz coś zaczeło kiełkować w jej umysle.
- Lilith! Jak mozesz sie tak traktować?! - krzykneła w strone dziewczynki. - Jesteś śliczna, kochana i na pewno nie bezuzyteczna! Nawet jesli on jest twoim stwórą nie ma prawwa tak się traktować. - Wyciagnęła w strone dziewczynki rekę. - Ja bym nigdy nie potraktowała tak mojej córeczki.
- Nie słuchaj jej Lilith, próbuje tylko ci namieszać w głowie. Przecież wiesz, ile dla mnie znaczysz.- Oktawius znowu się na nią spojrzał.
- Ja ... ja nie wiem...- zakryła sobie uszy dłońmi.
- Przypomnij sobie wszystkie najpiękniejsze chwile.- jego głos zamiast ciepłego, był chłodny. W tym szkopuł, że takich chwil było mniej, niżby ktokolwiek mógł się spodziewać.
- Lilith, kochanie. - Momoko usmiechn eła sie do niej przez łzy, a jej głos był czuły. - Nie mozesz byc złą dziewczynką, skoro jestes nijako siostra Aishy... Na pewno jesteś bardzo kochana... Nie słuchaj tego złego pana... - Choc do mnie - wyciagneła w jej kierunku rece.
- Nee-chan?- mała spojrzała na Aishe, która przyglądała się jej dziwnie znajomo. Słysząc te dwa różne, jakże odległe od siebie nalegania, skuliła się jeszcze bardziej w sobie.- Nee-chan!- krzyknęła przeraźliwie, a ja włosy tak jak wcześniej, w przypływie złości, zaczęły unosić się, a sylwetkę rozświetliła ciemna poświata. Czyjiś krzyk bólu wyrwał ją z zamyślenia. Otwarła przerażona oczy i spojrzała na starsze. Cierpiały, a były one jedynymi osobami, które odnosiły się do niej życzliwie.
- Lilith... Przepraszam, że byłam wczesniej dla ciebie nie miła, ale martwiłam się o Aishe... Ona jest moją przyjaciółką i ja kocham... - Momoko upadła na kolana, a potem na ziemie. - Przepraszam..
- Kocham cię... siostrzyczko...- Aisha trzymając się za krwawiące ramię, uśmiechnęła się do małej demonicy życzliwej.- Gdyby nie ty... nie spotkałby mnie tyle szczęścia, choć uważałam to za przekleństwo... z początku...- uśmiech stłumiło skrzywienie się z bólu.
- Nee-chan...- mała spojrzała załamana na Momoko, po czym na Aishe. W jej oczach znowu zebrały się łzy. Spojrzała na śmiejącego się Oktawiusa, który zapewne znowu o niej zapomniał.
- Skrzywdziłes je!- krzyknęła w jego kierunku.
- Nie waż sie jej uderzyć! - krzykneła resztką sił Momoko.
- Nie martw się, nee-chan! Nie dam się uderzyć.- uśmiechnęła się lekko rozbawiona.- Teraz czas na moją kolej. On też będzie cierpieć.
- Wiedziałam... że... jesteś.. mądrą.. dziewczynka... - wyszeptała z trudem i upadła.
- Wiem.- znowu się zaśmiała.- Odpoczywajcie i zostawcie mnie to, dobrze?- nie czekając dłużej, wydobyła ze swojej dłoni miecz i klasnęła w dłonie.- Berserk! Czas dać tacie nauczkę!
Po chwili z dachu wyłonił się lbrzym
- Przecież go zabiłem! - krzyknał Light i szczena mu opadła.
- Berserk jest nie do pokonania, mówiłam ci już.- fuknęła urażona i się roześmiała. Usiadła lekko na ramieniu stwora i oparła się o jego głowę dłońmi.- Na przód, Berserk!- krzyknęła tym razem ona a potwór rozpędziwszy się, ruszył na Oktawiusa.
- Myślisz, że mnie pokonasz smarkulo? - warknał i supił swoja uwage na niej przez co dziewczeta miały jak na razie spokój, a ich krew wróciła do ciał. Znikneła tez barriwra oddzielajaca je od chłopców.
- Szczerze?- zdziwiła się i na chwilę zamyśliła.- Jasne, że tak!- roześmiała się wesoło.
Night poczuwszy wreszcie wolność, podbiegł do leżącej Momoko.
- H... hej...- głos mu zadrżał i odgarnął mokre włosy z jej czoła.- A miało ci się nic nie stać, wiesz?
- To tobie... - powiedziała ledwo słyszalnie.
- Mnie nic nie jest...- wziął ją w swoje ramiona.- Czuję się jak nowy.- uśmiechnął się łobuzersko.
- Lubie, gdy... - jekneła. - ... sie uśmiechasz.
- Nic już nie mów.- jego dotyk stał się ostrożny i delikatny. Czuł się dziwnie. Pocałował ostrożnie jej chłodne czoło.- Odpoczywaj, kochanie. Już nic ci się nie stanie, tak długo jak jesteśmy razem.
- Wiem. - uśmiechnęła sie spoglądając na Lighta Tulacego do siebie Aishe. - Pocałuj mnie. - poprosiła chwytajac koszulke chłopaka. - jej głos z kazdą chwilą był silniejszy.
- Wiesz, że czekałem kiedy to powiesz?- zaśmiał się po czym schylił się nad nią jeszcze bardziej. Wciągnął powietrze tuż przy jej twarzy i wypuścił je, owiewając jej twarz ciepłym powietrzem. Rozchylił lekko usta i połączył jej z jej wargami.
- Od razu czuje się silniejsza. - usmiechneła sie i uniosła do pozycji siedzącej, gdy przerwali czuły pocałunek. - Lilith? - zawołała Momoko rozglądajac się Potwór, dziewczynka i Oktawius zniknęli.
- Wreszcie go nie ma.- Night odetchnął z ulgą. Nawet nie zdał sobie sprawy z tego faktu. Spojrzał na Momoko.- Mam dziwne wrażenie, że jeszcze kiedyś spotkamy się z tą małą, więc spokojnie.
- Tak mi jej żal.. Bidna mała. - wstała lekko się chwiejac.\
- Biedny to ja jestem.- mruknął i się zaśmiał rozbrajająco.- Wiesz, że te jej kundle omal co mi tyłka nie odgryzły?- uśmiech zszedł mu z twarzy, kiedy dziwne otoczenie wraczało do normy. To znaczy zamek, stał się takimi domami, jakie pamiętały dziewczyny. Zresztą całe miaste się zmieniło, a ludzie jakby odzyskali 'wolność'. Już nie byli pustymi lalkami, jednakze osobami śmiejącymi się itp.
- Sugoi ne! - krzynęła dziewczyna i przytuliła się do Nighta. - Ale dobrze, że ci go nie odgryzły. - wyszeptała mu do ucha. - Inaczej nie miałabym za co chwycić!
- Przed chwilą byłaś ledwo żywa.- potrząsnął nią mało delikatnie speszony jej stwierdzeniem/
- Tetetete.. To boli... - jekneła i przytuliła się do niego delikatnie. - Ale weisz.. Nie ważne, czy będę ledwo żywa czy nie i tak cie kocham i... wiesz o co mi chodzi. - zaśmiała sie cichutko.
- Mam się bać?- uśmiechnął się jedną stroną ust.
- Przy mnie nie masz czego... Obronie cie.. - szepneła chowając twarz w zagłebieniu jego szyji.
- To się wie.- przebrał palcami na jej talii.- Tylko jest pewien szkopuł.
- Jaki? - wyszeptała. Nagle poczuła sie strasznie zmeczona.
- Że ja się o ciebie nie potrafię nie bać.- czują jej wiotkość xD, pochylił się i wziął ją na ręcę.- Powinnaś odpocząć, mała zbereźnico.
- Jak bedziesz przy mnie to na pewno. - ziewneła i zamkneła oczy.
- Będę, nie musisz się martwić.
- A gdzie pójdziemy? - spytał się Light niosący śpiacą już Aishe.
- Mnie się pytasz?- Night rozejrzał się do okoła.- Prefeuję mięciutki łóżeczko i służkę z dobrym żarciem.- westchnął ciężko.
Chłopcy i Momoko rozejrzeli się jeszcze raz dookoła i całe miasto oraz ludzie zaczeli jakby falować i się zmianiać. Z domków zrobiły się wierzowce, z bryczek - samochody, a z ludzi, no ludzie, tylko inaczej ubrani.
- To nie jest dom.- Night stwierdził krtytycznie, niec wręcz lękliwie, spoglądając na to wszystko.
- Nie wasz, ale nasz dom. - poprawiła chłopaka. - To Tokyo... Moje rodzinne miasto. - usmiechneła się brazowowłosa i staneła o własnych siłach. - Choćcie, zaprowadze was do mojego domu. Jest najbliżej.
- Jesteś pewna? Znaczy się, jesteś pewna, że on nadal tu stoi? Albo cuś... nie wiem już...- Night westchnął zrezygnowany.
- Mam dziwne przeczucie, że nic dziwnego juz sie nie stanie. - uśmiechneła sie do niego pocieszajaco i uścisnęła jego rękę.
- Aha.- odpowiedział bardzo logicznie i się uśmiechnął śmielej.- To chodźmy.
- Na pewno polubisz się z moim bratem! To fajny chłopak. - Momoko ćwierkotała szczęśliwa.
- No fakt... może...- podrapał się po głowie. Nigdy nie czuł się w rodzinnych spotkaniach.
- Poradzisz sobie. - usmiechnęła się pocieszajaco i otworzyła bramkę , która prowadziła na podwrórko przed ładnym domkiem.
- Fajnie tu...- stwierdził logicznie.
- Niom. - usmiechneła się i otworzyła drzwi kluczykiem. - Póxniej pójdziemy do Aishy, ale pierw musimy ją w cos ubrać...
- A nie lepiej się przekimac kilka godzin? I coś zjeść?- spytał przecierając leniwie oczy.
- No... - powiedziała mysląc przez chwilke. - ... dobrze. Zrobie cos szybko do jedzenia, umyjemy się i pójdziemy spać.
- To zaczyna mi się tu podobać.- wyszczerzył się myśląc o takiej dziczyźnie na stole. Najlepiej z pieczonymi kasztanami.
- Mam nadzieje, że bedzie ci smakowało tutejsze jedzenie. - powiedziała zdejmujac buty i krzykneła. Tadaimas!
- Jak nie, to mogę się przystosowac szybko.- poklepał się po brzuchu.
- Byle jedzenia było duzo i było smaczne? - zaśmiała się i zaprowadziła Lighta i Aishe do swojego pokoju, a Nighta pociagnęła za soba do kuchni.
- Czytasz mi w myślach, kobieto.- rozsiadł się na krześle, rozglądając się wokół siebie.- Do czego to służy?- wskazł na zmywarke do naczyń.
- Wkładasz tam brudne naczynia, a to je myje i oddaje czyste. - powiedziała zakładajac fartuszek.
- Cudo.- zrobił maślane oczy.- Więcej tu jest takich bajerów?
- Jasne. - powiedziała śmiejąc się z jego dziecięcej ciekawości. Podczas przygotowywania posiłku zaczęła mu opowiadać o wszystkich tych rzeczach, by później, np. przy jej rodzinie, nie dziwił sie temu co widzi.
- Czyli służące inaczej, tak?- spytał bawiąc się łyżeczką, która leżała na stole.
- Tak... I teraz nie ma służących, ale ludzie, którzy świadczą innym usługi. - wytłumaczyła cierpliwie jednoczesnie mieszając w garnku.
- Rozumiem.- uśmiechnął się lekko i rozłorzył na stole.- Ale i tak nie zmienia to faktu, że jest tu dziwnie.
- Dla mnie dziwnie było u ciebie. - odeszła od garnków i podeszła do chłopaka przytulając sie do niego od tyłu.
Pokręcił twierdząco głową.
- Ale weź pod uwagę, że ja się tu nie urodziłem, a ty tam tak. Spędziałaś tam swoje pierwsze lata życia, a to jakaś różnica, nie?
- Wiem, ale i tak ja nic z dzieciństwa nie pamietałam. - zaczęła masowac jego kark.
- Ja ze swojego tez nic nie pamiętam, więc to chyba jedno i to samo.
- Nie kłucmy sie o cioś co i tak nie ma znaczenia. - dłonie dziewczyny zawędrowały pod koszulke chłopaka.
- W sumie to masz rację.- zaśmiał się. Miał łaskotki.- To już jest nie istotne.
- Kocham cie. - wyszeptała dziewczyna i nachyliła się, by go pocałować, gdy w drzwiach kuchni stanął jej brat - Soujyu.
Night przełknął głośno slinę. Zdenerwowany był. Może nawet się bał : o?
- Nee-chan! Już wróciłaś? Te dwa tygodnie tak szybko mineły. - chłopak był bardzo podobny do Momoko, lecz o wiele wyzszy. - A to kto? Twój nowy chłopak? - usmiechnał się domyslnie.
- Ze ja?- Night tycnął się palcem w klatę. O ile mu był wiadomo, to był jej małżonkiem, anie chłopakiem. Ale kto wie, jak to się u nich impretetuje.- Ano pewno. Night Tenjo.
- Miło mi. Jestem starszym bratem Momo-chan, ale o tym pewnie już wiesz, bo ta mała czarownica juz ci na mój temat zdążyła naopowiadac głupstw. - podszedl i rozczochrał siostrze włosy.
- No teges, wspominał o tobie.- zająknął się przez moment.
- Hej! Ja nie jestem taki straszny! Nie musisz sie mnie bac... No, chyba, że zrobisz jej krzywde. - w oczach chłopaka pojawił się niebezpieczny błysk.
- Krzywdę w jakim znaczeniu +___+.- spojrzał na niego zdziwiony. Nie łapał zbytnio. Z tego co pamiętał, to Momoko robiła z nim wszystko dobrowolnoe, no chyba, że coś uszło jego uwadze.
- Aaaa! Widze, że obiad gotujesz, Momo-nee-chan! Ja ide do siebie, ale zawołaj mnie jak bedzie gotowe, ok? - chłopak pomachał im i wbiegł po schodkach na góre.
- I co? Aż tak źle było?
- No... tak poniekąd to tak.- zakrył sobie twarz.- Jezu, on był straszny ; - ;
- Wcale nie! Polubił cie. - cmokneła go w policzek i wróciła do garnków.
- Mówisz?- znowu przeczesał sobie i tak już nastroszone włosy.
- Hai. - powiedziała nakładając jedzenie na talerze. - Masz. - postawiła dwa z nich na strole, a potem wzięła tace z trzema innymi. - Idę zanieść jedzenie Lightowi, Ai-chan i onii-sanowi, a ty jedź juz ok?
- Spoko.- uśmiechnął do niej i tycnął jedzenie widelcem. Poruszło się xD. W każdym razie, postanowił się zabrać do tego ostrożnie. Skusił się na kęs. O dziwo, smaczne było.
Po chwili, czyli Night zjadł i jej porcje, dziewczyna wróciła do kuchni.
- Ej! Zjadłeś moja porcję! - krzyknęła smiejąc się cicho.
- Przepraszam.- spojrzał na nią niewinnie.- Momoko? Gdzie tu jest łóżko?
- W Moim pokoju, ale obecnie śpi w nim Aisha, a Light jej pilnuje. Więc został nam pokuj gościnny. - usmiechnęła się nakładajac sobie mała porcje jedzenia.
- To ja też mogę iść spać? Coś mi się wydaje, że zaraz padnę.- ziewnał.
- A poczekasz na mnie? - spytała połukajac kolejny kęs.
- No..- przytaknał lekko głową.- Nie wiedziałem, że ratowanie kogoś jest takie męczące.
- Wiesz. - odłozyła widelec. - Może pierw się wykompiemy zanim pójdziemy spać? - zaproponowała wkładajac naczynia do zmywarki.
- Ale szybko tak? Nie wypada chyba zasnać w wannie.- wstał ciężko od stołu.
- A kto mówił o wannie? - wzieła go pod ramie i zaprowadziła do małego pomieszczenia wyglądajacego na przebieralnie.
- Wanna zła?- spytał z miną niewinnego dziecka.
- Nie, ale mam cos lepszego. - pusciła do niego oczko i zxaczęła się rozbierać.
- Kej.- uśmiechnął się i lekko i znowu przetarwszy dłonią oczy, też się zaczął rozbierać.
Gdy juz się rozebrała opasała sie recznikiem i rzuciła też jeden w strone chłopaka .
Też się nim opasał, ale w biodrach.
- I co dalej?
- Choc za mna. - splotła palce z jego i otworzyła onne drzy. Znaleźli się na zewnatrz.
- Dżakuzji?- sam nie wiedział, czemu tak rzekł.
- Cos jakby. - zrzuciła z siebie reczmnik i weszla do wody. - Ach! jak ja za tym tęskniłam. - zanurzyła sie po samą brodę w ciepłej wodzie.
Również wszedł i usiadł koło niej. Wyogdnie mu było i przyjemnie nawet. Odprężył się.
- Wolę jednak wanne ; - ;.
- Nie marudź. - Momoko przysuneła sie do niego i po chwili usiadła mu na kolanach przytulając się do niego.
Oparł głowę o jej ramię.
- Nie marudzę wcale.
- Nie! Wcale. - zaironizowała dziewczyna i zsuneła się z jego konal, by zachwile klęknąć miedzy jego nogami. Jej dłonie przesuwały sie po torsie chłopaka zostawiając na nim mokreslady.
- Momoko, do czego ty chcesz doprowadzić, hym?- spytał spod uniesionej brwi.
- Chce się toba nacieszyc... tak bardzo sie bałam o ciebie. - pocałowała miejsce jego torsu pod którym bio jego serce.
- A mówiłem już, że jestem zmęczony?
- Ale ja nie chce cie męczyc. - powiedziała zmutna. - chce cie po prostu poprzytulac. Czuć, że jestes obok...
Uśmiechnął się lekko i pogładził jej policzek dłonią.
- No chodź tu do mnie, ty mała czarownico.- rozbroiła go ta jej mina.
- Hai! - przytaknęła i dała sie przytulić.
- Lepiej?- spytał cicho. Jego głos był zduszony, niemalże płaczliwy.
- Kocham cie. - powiedziała i ziewneła.
- Nie wiem czemu, ale ja ciebie też.- pocałował lekko kącik jej ust.
- Och.. - zaczerwieniła sie lekko i pokreciła głową. - Choc umyjmy się i chocmy spać! - powiedziała wyciagając go z wody i sadzajac na niskim stołeczku.
- Niech ci będzie, moja mała spiąca królewno.- wziął gąbkę nasiąkniętą wodą i jakimś pachnącym pachnidłem i sam zaczał myć jej plecy,
- Night... Myj mnie, a nie głaszczesz, bo zapewniam, że znajde siły bysmy tej nocy nie spali! - zagroziła śmiejąc sie.
- Jak padnę, to ci coś zrobię.- zaśmiał się i przyciągnął ją do siebie, tak, że siedziałą mu między nogami. Dłonią odszukał jej pełną pierś i stanowczo ucisnął. Po chwili zaczął się bawić jej już nabrzmiałymi sutkami. Drugą natomiast dłoń przeniósł wolnymi ruchami w kierunku jej łona. Uśmiechnął się szelmowską czując pdo palcami mokre, miękkie kędziorki.
- Nie chce mi się już spać.- ukąsił jej nagie ramię.- Myśl o nagiej kobiecie którą kocham, jest zbyt piękna i podniecająca.
- Night... kun... - jęknęła i zacisnęła palce na nadgarstku chłopaka, gdy bawił sie jej intymnym miejscem.
- Nie próbuj mi czasami uciekać.- szepnął jej pieszczotliwie do ucha, po czym je także kąsnął.- Niewdzięczna... sprowokowałas mnie.- zaśmiał się cicho, gdy wsunął dwa palce w jej wnętrze. Chwycił jej podbródek i odwrócił twarz dziewczyny w swoją stronę, tak żeby ją pocałować.- Dobrze ci?
- Uchum. - potwierdziła i nacisnęła na jego dłoń, by zanurzł w niej głębiej swoje palce.
- Jezu...- zagryzł dolną wargę, przekładając jej nogę przez swoje udo.- Pragnę cię zbyt bardzo...- przyssał się do jej miękkiej piersi.
- Uh! - jeknęła i zacisnęła palce na włosach chłopaka jednocześnie naciskajac na jego palce wewnatrz siebie, by poruszał nimi do taktu. Przy okazji jej własne równiez znalazły się w niej tak, ze jej dłoń nakrywała jego.
Night znowu zmienił ich położenie. Wolną dłonią chwycił jej pośladki i z łatwością, uniósł ją do góry, po czym wyciągnął palce z jej wnętrza i łapczywie je oblizał.
- Teraz w ciebie wejdę i będę się z tobą kochał, aż do utraty tchu.- powiedział to, jakby chciał ją uprzedzić. Chwycił jej biodra, uniósł lekko i nabił ją na swojego członka.
Momoko krzykneła cichutko i roześmiała się szcęśliwa.
- Tak! Och... Sugoi ne.. - mruczała poruszacąc biodrami, w rytm jaki uciskał jej pośladki.
- Ciii...- zakrył jej usta swoimi.- Bo jeszcze ktoś nas usłyszy i co wtedy?- oblizał jej wargi, po czym lekko je nagryzł.
- Juz będę cicho... - obieła jeszo szyje mocno ramionami i pogłabiła pocałunek.
- Co innego, gdybyśmy byli całkiem sami. Ale teraz, ślicznotko, musimy być dyskretni.- chwycił jej włosy i odchylił głowę dziewczyny do tyłu, tym samym ukazując jej wilgną szyję. Tam też zostawił po sobie znak.
- Jesli bedziesz tak bardzio mnie smakował i tak sie dowiedzą co się działo. - wyjąkła obejmując go nogami i odchylaj ąc sie do tyłu, co sprawiło, że mocniej sie w nij zagłębił.
- Ja tylko daje znaki, że jesteś tylko moja.- zaśmiał się, po czym zaczął ssać jej sutki. Były twarde, przeto je delikatnie skubał zębami. Dodatkowo drażnił palcami wzgórek między jej nogami.
Momoko drzała pod jego dotykiem i to masowała skóre głowy chłopaka to masowała jego ramiona i kark.
Zsunął się ciężko z taboretu na ziemie, co sprawiło, że zagłębił się w niej cały. Wtulił twarz między jej piersi, acz nadal nie przestawał jej pieścić. Zaczął lubić te szybkie 'numerki'.
Dziewczyna pojękiwała cicho, a jej oddech był nierówny. Jej wnetrze pulsowałao na penisie chłoopaka, który był zadowolony, że tylko przy nim Momoko tak się zachowuje.
- Zaraz dojdę....- mruknął cicho, jakby znowu chciał ją uprzedzić. Jeszcze bardziej przyspieszył tempo.
- Night! - krzyknęła, gdy chłopak wyprężył się w geście ostatecznego spełnienia, lecz przez chwile jeszcze poruszał sie w niej czujac jak i ona dochodzi do szczytu rozkoszy.
Żadne z nich nie odwazyło się powiedzieć cokolwiek, przez te kilka minut ciszy.
- Momoko?
- Hai? - wyszeptała. Bawiła się jego włosami lekko uśmiechając.
- Tak ja mówiłem...- odetchnął głęboko.- Właśnie kochałem się z tobą, aż do utraty tchu... straciłem go, wiesz?
- Więc idziemy spac? - spytała patrząc mu w oczy.
- Własnie chciałem to samo zaproponowac.- zaśmiał się i wyszedł z niej, po czym wstał i się przeciągnął.- Chodźmy, bo tu zasnę normalnie.
- Ale pierw się zakryj, bo mój brat wpadnie w kompleksy. - rzuciła w niego recznikiem.
-Mówisz?- zaśmiał się i podrapał się po tyle głowy. Po chwili przepasał się tym ręcznikiem.
Ona równiez zasłoniła sie białym kawałkiem materiału i obejmujac chłopaka w pasie zaprowadziła do pokoju gościnnego.
- Spać.- chłopczyna, zmęczony był, rzucił się na łóżko jak na coś najcenniejszego.
- Kochasz łóżko brdziej ode mnie? - Momoko zrobiła obrazona mine i podeszła do chłopaka i załozyła mu spodnie w bialo-niebieskie paski -sama miała koszulkę w identyczny wzorek i białe majteczki.
- Czasami...- zasmiał się i unikął jakimś cudem kuksańca.- No wiesz, że nie, chodź...- poklepał miejsce koło siebie,.
Dziewczyna usmiechneła sie i rzuciła na łózko obok chłopaka. Szybciutko zakopała sie pod kordła i zamkneła oczy.
- Spij, mój słodziku...- odgarnął pukiel włosów z jej twarzy i starannie założył go za ucho.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mój Profil

Podlinkuj

Dodaj do ulubionych

brak kategorii (23)
wszystkie (23)